Hodowle "in vitro"


„Inkubatory były sporych rozmiarów, wykonane z przezroczystego tworzywa, dzięki czemu to, co znajdowało się w ich wnętrzu, było dobrze widoczne. Przypominały te wykorzystywane w Centrum Kultur Tkankowych i Hodowli Narządów, ale coś innego przykuło jej uwagę.
Przystanęła przed jednym z nich i dłuższą chwilę gapiła się na jego zawartość. Narząd zanurzony w żółtawym płynie rytmicznie pulsował. Od razu rozpoznała, że jest to serce. Sztuczne tętnice i żyły, wykonane z elastycznego, bladoróżowego tworzywa, ginęły w tylnej części inkubatora. Nie mogła dostrzec, do czego są podłączone.”
fragment „Gdybym jej uwierzył”

Co to takiego te hodowle „in vitro”?

Zacznijmy od tego, że jeśli coś jest „in vitro” to znaczy, że powstało poza organizmem. Zatem, hodowla „in vitro” to wszelka żywa materia utrzymywana przy życiu w warunkach laboratoryjnych przy wykorzystaniu specjalnie do tego przystosowanych inkubatorów. Mogą to być pojedyncze komórki, tkanki a w teorii nawet całe organy.

Julka, główna bohaterka „Gdybym jej uwierzył” przystępuje do projektu, którego celem jest wyhodowanie narządów właśnie w warunkach laboratoryjnych. Piękna inicjatywa i szalenie ważna sprawa. Niedostateczna liczba organów do zabiegów transplantacyjnych to problem nie tylko Polski, ale całego globu. Czy można wyhodować w pełni funkcjonalny narząd w laboratorium?


Inżyniera tkankowa rozwija się bardzo dynamicznie i jej zdobycze są sukcesywnie wdrażane w medycynę praktyczną. Doskonałym przykładem jest hodowla komórek ludzkiej skóry. Komórki najpierw pobiera się ze zdrowej części skóry pacjenta, później namnaża się je w laboratorium, a na końcu przeszczepia pacjentowi w miejsce chorej skóry, jak na przykład oparzenia.

Japończycy posunęli się o krok dalej. Wyhodowali w pełni wykształconą skórę ze wszystkimi jej elementami, takimi jak mieszki włosowe i gruczoły. Na chwilę obecną eksperymenty obejmują gryzonie, ale naukowcy są pełni optymizmu. Uważają, że opracowanie technologii hodowli ludzkiej skóry powinno nastąpić w ciągu pięciu do dziesięciu lat.

Innym naukowcom udało się otrzymać w warunkach laboratoryjnych trójwymiarowe zalążki wątroby. Malutkie, bo zaledwie cztero-milimetrowe kawałki narządu zostały wszczepione myszom cierpiącym na przewlekłą niewydolność wątroby. Po operacji odnotowano znaczą poprawę zdrowia owych zwierząt…

Przed naukowcami jeszcze długa droga, aby uzyskać w pełni wykształcone i funkcjonalne ludzkie narządy. Jednakże patrząc na postępy współczesnej biotechnologii, nie powinniśmy mieć wątpliwości, że pozyskanie metodami hodowli „in vitro” organów do przeszczepów kiedyś stanie się faktem!


4 komentarze:

  1. Czuję się mile zaskoczona tym, co tutaj dzisiaj znalazłam. Spodziewałam się typowego bloga z recenzjami, a tymczasem widzę, że będziemy mieli kolejny debiut! Opis książki brzmi intrygująco, poza tym Twoje wykształcenie sprawia, że nie mogę się oprzeć myśli - to będzie dopracowana w szczegółach powieść. Jestem zaciekawiona!

    Pozdrawiam ciepło,
    S.
    nieksiazkowy.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że treści na blogu zaciekawiły :) Oczywiście zachęcam do przeczytania książki :D Również pozdrawiam!

      Usuń
  2. Bardzo podoba mi się Twój pomysł na prowadzenie tego bloga, a fragmenty z książek tylko pobudzają ciekawość.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie, cieszę, że pomysł się podoba :D :D

      Usuń