Od pomysłu do działania...

Młoda biotechnolog, Julia Przybysz, porzuca poukładane życie w Katowicach i przyjmuje stanowisko samodzielnego asystenta badawczego w prężnie rozwijającej się firmie biotechnologicznej na Podkarpaciu. Szybko okazuje się, że firma prowadzi znacznie szerzej zakrojone testy niż wynikałoby z oficjalnych danych. Przystąpienie do owianych tajemnicą badań przedklinicznych jest dopiero początkiem wydarzeń, które mogą kosztować Julię dużo więcej niż utratę pracy. Niespodziewanie dziewczyna przepada bez echa, a w sprawę zostaje wmieszany jej były chłopak, Kamil Kosowski. Gdzie jest Julia? Czy Julia rzeczywiście padła ofiarą bezwzględnych naukowców? A może za zniknięciem dziewczyny stoi odrzucona miłość?

„Gdybym jej uwierzył”


Wiesz już czym zajmuje się biotechnologia. Bez wątpienia odkrywanie nowych leków, procedur medycznych i możliwości terapeutycznych to szczytne cele. Jednakże wdrożenie nowego preparatu to proces długotrwały i żmudny. To czas naszpikowany ciężką pracą i niełatwymi decyzjami.  Znając ten mechanizm od kuchni i tworząc własną książkę zauważyłam nieprawdopodobną analogiczność obydwóch procesów…

Wszystko zaczyna się od idei. Po teoretycznym dopracowaniu pomysłu, przychodzi czas na podstawowe próby. W przypadku leku, polegają one na wyselekcjonowaniu potencjalnego medykamentu spośród całej gamy dostępnych w otaczających nas świecie substancji. W przypadku książki to wybranie interesujących wątków z burzy pomysłów szalejących w Twojej głowie. Kolejno specyfik poddawany jest badaniom przedklinicznym.


Na badania przedkliniczne składają się wszelkie wstępne testy nowego leku, takie jak określenie jego funkcjonalności i toksyczności w warunkach laboratoryjnych. Później przychodzi czas na eksperymenty z udziałem zwierząt doświadczalnych. Pisząc książkę, to czas najważniejszy. Pomysł nabiera kształtów – tworzysz bohaterów, otaczającą ich rzeczywistość i zamykasz fabułę. Kolejno dopieszczasz szczegóły. Pozytywne rezultaty badań przedklinicznych pozwalają na przejście projektu w fazę badań klinicznych.

W tym momencie rozpoczynają się pierwsze próby na ludziach jeśli chodzi o lek. Faza badań klinicznych składa się z trzech etapów, a w każdym z nich lekarstwo testowane jest na coraz większej grupie ochotników. A książka? W tej fazie wchodzi wydawnictwo J Najpierw ocenia wysiłki autora i widząc potencjał wkracza na scenę. Redakcja, projekt okładki, korekta…


Obiecujące wyniki badań przedklinicznych nigdy nie gwarantują sukcesu badań klinicznych. Dopiero po całkowitym zakończeniu procesu rozwojowo-badawczego można ocenić faktyczną skuteczność nowego środka terapeutycznego czy też faktyczną wartość wydanej książki. Ostateczna weryfikacja następuje, gdy pacjenci przyjmują leki a czytelnicy pochłaniają kolejne linijki JJJ

Główna bohaterka mojej książki entuzjastycznie przystępuje do tajnych badań przedklinicznych (niemal tak entuzjastycznie jak ja do pisaniaJ). Naukowcom bardzo zależy na spektakularnym sukcesie. Sukcesie na skalę światową. Jak daleko są oni w stanie posunąć się, aby osiągnąć cel? Gdzie przebiega granica pomiędzy nauką i postępem a czystym szaleństwem?

5 komentarzy:

  1. Jestem chyba pierwszą pacjentką, która odbyła testy kliniczne i ogłaszam wszem i wobec, że zakończyły się one powodzeniem! :D Drodzy czytelnicy, nie bójcie się przystąpić do eksperymentu, bo lektura powieści "Gdybym jej uwierzył" na pewno Wam nie zaszkodzi. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetnie napisany post wprowadzający zarówno w Twój świat jak i Twoja książkę :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zachęcam więć do przeczytania "Gdybym jej uwierzył" :D

      Usuń
  3. Świetnie napisane! Lubuję się w takich metaforach i porównaniach, a w dodatku oba to moje obszary zainteresowań (kłania się studentka biochemii i zapalony mól książkowy :D). Coś czuję, że Twoja książka bardzo mi się spodoba...
    Pozdrawiam Intha
    wielkimiliteramiikursywa.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń