Płytka hodowlana



„Dochodziła już dwudziesta druga, a Julia nadal kręciła się po laboratorium. Pochłonięta pracą, dopiero teraz zdała sobie sprawę, że od dobrych kilku godzin jest tu sama. Z ulgą przyjęła fakt, że jedyne, co pozostało jej do zrobienia, to odstawienie naczynka hodowlanego do odpowiedniego inkubatora. Grobowa cisza otulająca pracownię, przerywana jedynie miarowymi pomrukami pracujących przez całą dobę maszyn, przyprawiła ją o gęsią skórkę. Chwyciła oburącz naczynko, ale niemal w tym samym momencie je upuściła. W ułamku sekundy bicie jej serca zmieniło się w szaleńczy galop, gdy znienacka ktoś zagrodził jej drogę. Naczynko upadło na podłogę pokrytą grubym linoleum, a Julia pospiesznie podniosła wzrok.”

fragment „Gdybym jej uwierzył”

Upss! Naczynko hodowlane upadło na podłogę…

Naczynko, o którym mowa powyżej to nic innego niż prostokątny kawałek plastiku z okrągłymi dołkami w środku. Na dnie tychże dołków osadzane są żywe komórki, które po przyczepieniu do powierzchni plastiku rosną i się namnażają. Poprawna nazwa takiego naczynka to płytka hodowlana i jest ona elementarnym narzędziem pracy w laboratorium biologicznym.


Umocowanym na płytce hodowlanej komórkom należy zapewnić odpowiednie warunki, aby przetrwały. Sprawa pierwszorzędna to oczywiście jedzenie i picie :) Pożywka, w której zatopione są komórki to nic innego jak płyn zawierający wszelkie niezbędne substancje odżywcze. Kolejno, płytki przechowywane są w inkubatorach imitujących środowisko żywego organizmu, między innymi temperaturę 37oC. Szalenie ważne jest też zachowanie sterylności, nie ma tutaj mowy o żadnym zakażeniu bakteryjnym!

No dobrze, ale po co to wszystko? Komórki porastające płytkę hodowlaną zachowują się tak jakby wzrastały w żywym organizmie, dlatego wykorzystuje się je jako najprostsze modele do badań. To na nich przeprowadza się pierwsze testy każdej substancji, która w przyszłości może stać się lekarstwem i to zarówno tym na prozaiczny ból głowy jak i tym na poważne schorzenia typu nowotwory.

Naukowcem, który zapoczątkował hodowlę komórek „in vitro” był Ross Granville Harrison. W roku 1907 umieścił on fragmenty tkanki nerwowej żaby w kroplach zakrzepłej limfy. Zastosowanie sterylnych warunków hodowli było kamieniem milowym. Kolejny przełom nastąpił w latach 50-tych XX wieku, kiedy to Harry Eagle opracował skład pierwszej pożywki. Obecnie hodowla komórkowa to najprostsza i zarazem najważniejsza technika w branży biotechnologicznej, bez niej naukowcy mieliby związane ręce.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz